niedziela, 20 grudnia 2015

Citybreak - Barcelona

Uwielbiam takie kilkudniowe wypady. Zawsze czuje niedosyt, ale dzięki temu wiem, że wrócę jeszcze do tego miejsca. Przez te kilka dni można poczuć klimat miasta, zwiedzić jego najważniejsze zakątki i co najważniejsze, odpocząć od codzienności.


Tym razem na cel naszej podróży wybraliśmy Barcelonę. Miasto to znajdowało się na mojej liście miejsc do odwiedzenia w tym roku. I udało się! Na przełomie listopada i grudnia, uciekając od jesiennej słoty, wybraliśmy się na kilkudniowy wypad do Barcelony.

Podczas tego wypadu nie złamaliśmy naszych zasad wyjazdowych dotyczących noclegu, czyli: ma być tanio, blisko centrum i czysto. Poprzez portal Airnbnb.com zarezerwowaliśmy mieszkanie w samym centrum (przy ulicy La Rambla). Więcej o tym, jak szukam noclegów, znajdziecie we wcześniejszym moim wpisie: Jak znaleźć tani nocleg w najdroższych miastach Europy. A jeśli chcecie skorzystać ze zniżki na pierwszą rezerwację to kliknijcie tu.

Dzięki temu, że spaliśmy w samym sercu Barcelony, mogliśmy o każdej porze dnia i nocy wyjść z mieszkania i poczuć klimat tętniącego życiem miasta.

Targ miejski La Bouqeria to było miejsce, które koniecznie chciałam odwiedzić. I okazało się, że do targu mieliśmy zaledwie pięć minut drogi pieszo. Także świeże owoce i chrupiące pieczywo królowały na naszym stole każdego poranka. Miejsce to mogę nazwać moim małym rajem. Zobaczcie sami.

krewetki

kubki z owocami

targ w BArcelonie

szynki na targu

targ w Barcelonie

owoce morza

To, co teraz napiszę, zadziwi pewnie niejedną osobę, która była już w Barcelonie. A mianowicie Barcelonę zwiedzaliśmy w większości pieszo. Sprawdzając odległości od atrakcji do atrakcji, google maps pokazywało nam nie więcej niż 5 km, więc stwierdziliśmy, że takie odległości jesteśmy w stanie pokonać pieszo, tym bardziej, że pogoda była cudowna. Niestety nie przewidzieliśmy jednego. Droga od Sagrada Familia do Parku Guell była cały czas pod górkę... Następnym razem wybralibyśmy na pewno podróż komunikacją miejską. I tak też zrobiliśmy wracając z parku, mimo, że było już z górki :)
Sagrada Familia w Barcelonie
park Guell w Barcelonie

park Guell

palmy Barcelona

park Guell



Port w Barcelonie jest przeogromny, a widoki zapierają dech w piersiach. Dzięki temu, że mieliśmy do portu zaledwie 10 minut drogi pieszo, byliśmy tam dwa razy. Wieczorem, by podziwiać piękno tego miejsca o zmroku i w ciągu dnia, by zobaczyć to miejsce tętniące życiem. Na straży całego portu stoi Krzysztof Kolumb.
statek w porciekrzysztof Kolumb Barcelona

Barcelona statek


statki


Miejscem, które koniecznie trzeba zobaczyć jest wzgórze Montjuic. Podążając na sam szczyt góry, co krok natchniemy się na piękną panoramę miasta, jak i atrakcje turystyczne. Dla leniwych jest też kolejka linowa, która zawiezie nas na sam szczyt, ale osobiście uważam, że wzgórze nie jest na tyle strome, by korzystać z kolejki. Tym bardziej, że ominie nas wiele atrakcji, które towarzyszą nam podczas wspinaczki.
widok na Sagrada Familia


port w Barcelonie





Być w Barcelonie i nie wykąpać się w morzu? O nie! Nie my! Zagospodarowaliśmy sobie czas tak, by jedno grudniowe popołudnie poświęcić na leżenie na plaży i kąpiel w morzu. Temperatura wody była porównywalna do tej w polskim morzu. Po wyjściu z wody wcale nie musieliśmy okrywać się ręcznikiem, było po prostu nam ciepło. Dla niektórych i tak byliśmy wielką atrakcją turystyczną i zapewne nazwali nas morsami.  
plaża

wybrzeże
morze w Barcelonie

Krótki pobyt w Barcelonie, bo zaledwie trzy dni, zaliczamy do bardzo udanych. Udało nam się zobaczyć to co zaplanowaliśmy i co najważniejsze odpoczęliśmy od codzienności. Barcelona zrobiła na nas ogromnie pozytywne wrażenie i celowo zostawiliśmy sobie tak zwane perełki do zobaczenia (np. wzgórze Tibidabo), by tam jeszcze wrócić.


Udało nam się wszystko. Znaleźliśmy tani nocleg w centrum, wykąpaliśmy się w morzu, posmakowaliśmy hiszpańskich specjałów, zwiedziliśmy miasto i do tego nie wydaliśmy fortuny, przed czym nas tak ostrzegano. Czego chcieć więcej?




2 komentarze:

Copyright © 2014 Pomorzanka na Kujawach , Blogger